U love me

wtorek, 14 listopada 2017

Las - odsłona trzecia

Po tym poście dam Wam chwilę odpocząć od lasu. Muliny do zielnikowej róży przyszły, więc nadszedł czas żeby się za nią zabrać skoro ma być prezentem świątecznym.
Jak zapowiadałam w ostatnim poście po zmianie pozycji tamborka poszłam w lewy dolny róg i tym samym wyhawtowałam dwie dolne strony wzoru....

I jeszcze dla porównania przed i po....


Jest pięknie :)
***
Cieszę się, że i Was zachwyca ten haft. Mam też do Was pytanie znacie inne hafty w tej kolorystyce i tematyce (czarnobiałe widoki).

sobota, 11 listopada 2017

Las - odsłona druga

Póki muliny do nowych projektów jeszcze nie dotarły cały czas poświęcam lasowi. Po ostatnim wyszytym fragmencie....
... postanowiłam piąć się w górę...
 Uwielbiam te choinkowe gałązki, które pojawiły się po prawej stronie...
 Kanwa coraz bardziej wymemłana ale mam nadzieję, że mi wybaczycie... wszak to praca w toku ;)
Następne posunięcie tamborka to lewy dolny róg ;)
***
Marta - czekam na adres na fajnakasia79@gmail.com za napisanie 11 111 komentarza :)


środa, 8 listopada 2017

Łapacz snów... czyli moja współpraca z Dusia

Pamiętacie zawieszki, które Dusia z bloga Syndrom Kury Domowej wykonała dla mnie w ramach prezentu urodzinowego??? Wyglądały one tak...
Jak tylko je ujrzałam wiedziałam, że przerobię je na łapacze snów... Po jednym do każdej sypialni.
Dzisiaj, więc zapraszam Was na pokaz pierwszego z nich. Dziewczęcego... Mojego...
Dla siebie wybrałam tą najmniejszą zawieszkę (górna prawa). Powód był oczywisty - łapacze chłopaków muszą być niemal identyczne inaczej będzie wojna ;)
Sam szydełkowy wzór ozdobiłam lawendowymi koralikami...
A u dołu obręczy dorzuciłam koronki, wstążki i szare i białe piórka...
Całość prezentuje się tak...
Docelowo będzie wisiał na ścianie nad łóżkiem (na zdjęciu poniżej widać przymiarkę) jednak muszę jeszcze poprzestawiać resztę ścianowych ozdób....
Ja jestem zachwycona. Mam nadzieję, że Dusia nie uzna tej metamorfozy za zbezczeszczenie jej dzieła... :o
A Wam jak się podoba???
***
Las chodził za mną dobrych kilka miesięcy. Cieszę się, że go w końcu zaczęłam. Następna odsłona już wkrótce.

W poprzednim poście został napisany 11 111 komentarz. Marta -to Ty jesteś tą szczęściarą. Gratulacje. :) poproszę o adres na fajnakasia79@gmail.com




niedziela, 5 listopada 2017

Las - odsłona pierwsza

Po tym jak skończyłam ślubną pamiątkę nastał moment, żeby odpowiedzieć sobie na pytani co teraz. Nie miałam ochoty wracać do ufo-ków. Chciało mi się czegoś nowego. Czegoś z nie za dużą ilością kolorów. I tak zabrałam się za wzór firmy Permin of Copenhagen 70-3127. Na swoje potrzeby nazwałam go las.
Po skończeniu haft będzie się prezentował następująco...
Wybrałam do niego kanwę 20ct, muliny DMC wg rozpiski i zaczęłam haftować...
 Kanwa to panama, więc krzyżyki nie wychodzą idealnie kwadratowe, ale stwierdziłam, że w tym akurat wzorze nie ma to znaczenia. Moje drzewa mogą urosnąć trochę wyżej ;)
 Pierwsza część (czyli pierwszy obszar bez przesuwania tamborka) wygląda tak...
Na razie lecę z lasem dalej, ale już niedługo będę musiała go na moment odłożyć. Czeka mnie wyhaftowanie kolejnej róży Veronique Enginger, która będzie gwiazdkowym prezentem.
***
Dziewczyny po Waszych komentarzach swój szydełkowy komplet będę nosić z dumą :)
Asia B - ciepły, bo robiłam podwójną nitką
Agata Baran, Gosia K, Elżbieta K, Anna Iwańska - zapewniam Was, że komplet powstał na szydełku. Ten trik zobaczyłam na youtube. Całość jest wykonana słupkami tylko w każdym kolejnym rzędzie wkłuwamy w tylnią część oczka a nie w obydwie i wtedy powstaje taki a'la drutowy ściągacz.

czwartek, 2 listopada 2017

Zima mi nie straszna

Mistrzem szydełka to ja nigdy nie będę. Schematów czytać nie umiem, znam tylko podstawowe oczka, ale czasem mnie coś weźmie żeby zmajstrować co nieco.
Tak się właśnie stało tydzień temu. Krzyżyki poszły na bok a moje ręce zajęły się szydełkiem i wełną.
Najpierw powstała czapka...
Jeden rodzaj oczka. Najpierw powstała forma w kształcie prostokąta, którą połączyłam krótszym bokiem, a potem zebrałam wszystko u góry, żeby uformować kształt czapki...
 Nie mogło na niej zabraknąć kwiatuszka...
Następnie powstał "otulacza" (nie mam pojęcia czy to jest profesjonalna nazwa). Ten sam powtarzalny wzór, co by chociaż troszkę wyglądało to na komplet ;)

A tak to wszystko prezentuje się na ludziu...
I co myślicie??? Można się pokazać tak na ulicy?
***
Dziękuję za komplementy w stronę karteczek. W tym mistrzem też nie będę, ale daje mi to frajdę, więc nie zamierzam przestać ;)


poniedziałek, 30 października 2017

Karteczkowo

Październik jest już prawie przeszłością, a ja jak zwykle nic nie pokazałam w karteczkowym temacie. Jak zwykle też nazbierały mi się zaległości w zabawach (tym razem tylko jednomiesięczne) i mam cichą nadzieję, że mnie organizatorki za to nie przechrzczą ;)
Zacznijmy, więc od zabawy u Uli z bloga Kulskowo - kolorowo, niteczkowo i nie tylko...
Na wrzesień Ula dała nam dwa tematy do wyboru - Trzej Królowie i świąteczna babeczka. Oczywiście wybrałam ten drugi, bo tematy religijne to zupełnie nie moja bajka.
Moja świąteczna babeczka wygląda tak...

Natomiast na październik miała powstać karteczka ze świątecznymi dziećmi i oto ona...
Robić zdjęcia brokatowym powierzchnią to niezła męczarnia ;)
Jeśli chodzi o zabawę u Ani z bloga Ręczne Robótki Anny to wrześniową projektantką była Ola. Jej wytyczne baaaaardzo przypadły mi do gustu...
Ja wybrałam trzy pierwsze tematy gdyż ślubna karteczka nie była mi potrzebna.
Boże Narodzenie w czerni i bieli....

Kartka okolicznościowa w stylu clean and simple (moim ulubionym)

Wygląda na bogato, ale jedyne co zrobiłam to dokleiłam kilka zielonych półperełek i napis ;)
I Wielkanoc z elementem folkowym

W październiku gościnną projektantką była Hania Pater i jej tematy brzmiały tak...
Tutaj zrobiłam wszystkie z zaproponowanych.
Kartka bożonarodzeniowa z bałwankiem...

Dzieci z tej samej serii co na karteczce do zabawy u Uli.
Druga kartka na Boże Narodzenie z koronką...

Koronki to jednak nie to co Tygryski lubią najbardziej.
Wielkanoc - kurczak z jajem...

I ostatnia kartka, okolicznościowa dla mężczyzny...

Z dominacją koloru zielonego, bo to ulubiony kolor syna Gosi z bloga To co lubię a to On jest adresatem tej karteczki.
Jeszcze tylko kolaże karteczek wrześniowych....
...i październikowych....
... i lecę podlinkować u dziewczyn.
***
Katarzyna, Jasiowa Mama - bardzo mi miło że zgłosiłyście się do mojej zabawy. Jasiowa Mamo poproszę o adres na email: fajnakasia79@gmail.com.











wtorek, 24 października 2017

Podaj dalej od Dusi

Dusia z bloga Syndrom Kury Domowej to Mistrzyni w wielu dziedzinach. Jej ogród zachwyca o każdej porze roku, jej szyciowe tworki chcą mieć i duzi i mali, a szydełko śmiga w jej rączkach jak zaczarowane. Dlatego gdy Dusia ogłosiła u siebie na blogu zabawę w podaj dalej byłam jednocześnie przeogromnie zdziwiona, że chętnych brak a z drugiej strony przeszczęśliwa, że udało mi się na nią załapać.
Chociaż na wykonanie prezentu dla chętnych organizatorka zabawy ma cały rok to ja już w zeszłym tygodniu mogłam cieszyć oko cudownościami jakie wyszły spod Dusiowych rączek.
Zawartość paczki była podzielona na dwie części. W pierwszej szydełkowe cuda z podaj dalej...
Przepiękna serweta...




Bombki w czerwieni...
Dzwoneczek dzwoni cichutko :)
Bombki w bieli...
Bombki w szarościach (styropianowe)
i trzy ozdoby w wersji płaskiej...

Dusia nie zapomniała także o moich urodzinach, które obchodziłam we wrześniu i druga część paczki to był właśnie prezent urodzinowy...
Szydełkowe zawieszki na okna, którymi się zawsze u Dusi zachwycałam, w ilości sztuk trzy.
Plan jest zrobić z nich łapacze snów (piórka i ozdoby już zakupione) po jednym do sypialni mojej i Potworów.
Dodatkowo karteczka ....
... pełna samych serdeczności.
Dusiu - jeszcze raz chciałabym Ci podziękować za te wszystkie wspaniałości. Co wymodzę z zawieszek pokaże w terminie późniejszym. Mam nadzieję, że moja wizja Ci się spodoba :) A tegoroczne święta będą ozdobione Twoimi prezentami. Duża buźka :* :* :*
A Was zapraszam na zabawę u mnie. Dwie pierwsze osoby, które zadeklarują chęć wzięcia udziału w przeciągu roku otrzymają ode mnie prezent i wtedy same ogłoszą zabawę u siebie.
***
Jakże się cieszę, że i Wy uważacie że dłonie mogą zawisnąć na ścianie nie tylko z okazji ślubu. Pewnie trochę czasu minie zanim je wyhaftuje dla siebie, ale zrobię to.